|
Bajon to świątynia, której pominąć nie można. Wprawdzie z daleka wygląda nieciekawie i ponuro. Wydaje się być zupełną ruiną i stosem kamieni, ale Bajon naprawdę zyskuje dopiero przy bliższym poznaniu. Na górnym tarasie z każdej strony spoglądają na nas ogromne twarze, uśmiechają się przyjaźnie i tajemniczo. Emanują spokojem i łagodnością, które natychmiast wszystkim się udzielają. Magnetyzują.
Duże usta z kącikami skierowanymi ku górze, szeroki nos i oczy lekko skośne w kształcie migdałów, raz wydają się zamknięte, innym znów razem otwarte. Tak samo zmienia się wyraz twarzy w zależności od pory dnia i światła padającego na nie. Chociaż wszystkie są identyczne, jedne zdają się uśmiechać, inne patrzą z powagą.
Ta świątynia jest szczytowym osiągnięciem architektury Kmerów i reprezentuje tzw. barok kmerski. Jej budowę rozpoczął król Jayavarman VII w 1200 roku. Znajduje się w centralnym punkcie miasta Angkor Tom. Charakterystyczne dla niej są liczne wieże, a na każdej z nich, cztery twarze, zwrócone w cztery strony świata. W sumie jest ich ponad dwieście. Prawdopodobnie przedstawiają bodhisattwę współczującego lub jego ziemskie wcielenie czyli króla Jayavarmana VII.
Kiedy przychodzimy do Bajonu po raz drugi, by zobaczyć świątynię o zmierzchu, promienie zachodzącego słońca już rzucają na nią ciepłą, złotą poświatę. Ogarnia nas niesamowite wrażenie i uczucie. Obcujemy dosłownie twarzą w twarz ze wspaniałą architekturą. Od wszechobecnych spojrzeń nie możemy się uwolnić. Spacerujemy. Od czasu do czasu pojawiają się mnisi w pomarańczowych szatach. Ten kolor pięknie kontrastuje z szarym kamieniem. Na moment przysiadamy w skupieniu. O czym człowiek myśli w takich chwilach? To jest czas, by całym sobą je poczuć i chłonąć - te chwile i klimat miejsca...Dla takich chwil podróżujemy. Niestety słońce już zaszło i czas pożegnać uśmiechnięte oblicza Bajonu.
Naprawdę trudno było stamtąd odejść.
Dotychczas tylko dwa miejsca, zadziałały na mnie w ten sposób. Nie tylko oczarowały, ale poruszyły coś w środku. Był to Tadż Mahal w Indiach i świątynia Bajon w Kambodży. Chciałabym tam kiedyś wrócić, do Angkoru w porze deszczowej, gdy dżungla ożywa... Na razie jednak, chowam w pamięci, obraz gigantycznych, dobrotliwych i ujmujących magicznym spojrzeniem twarzy.

|